![]() |
Pośród szczytów gór, pomiędzy skałami, od wieków stoi zamczysko Everdark - skryte przed światem zewnętrznym, przed ciekawskimi oczyma poszukiwaczy skarbów. Niedostępne, wyrastające bezpośrednio z litej skały, zdawałoby się. Nie sposób znaleźć wejście, żadnych drzwi ani wrót, najbliższe przybyszom okna są na wysokości dziesięciu najmniej metrów. Strzeliste wieże kryją się pośród chmur, z których wiecznie i nieprzerwanie pada deszcz. Zamek powoli poddaje się próbie czasu - deszcz wypłukał spoiwa, które łączyły olbrzymie bloki skalne, składające się na jego mury. Te powoli rozpadają się, odsłaniając wnętrze fortecy. Baszty, niczym martwe bestie, straszą ciemnością swojego wnętrza poprzez wyrwy w ścianach, zaś przez dziury w dachach i daszkach do wnętrza budowli wpadają wielkie krople deszczu, płynąc po porośniętych pleśnią ścianach, zmurszałych meblach, zalewając lochy i niższe poziomy. Od wielu lat zamek pozostawał opuszczony, jednak niedawno ktoś go nawiedził. Wpierw pojedyncze światełko, na kształt płomyka nadziei, rozświetlało jedno z okien. Później kolejne światła, pewniejsze, mocniejsze, rozbłysnęły, rozświetlając coraz to kolejne pomieszczenia. To krasnoludy w towarzystwie golemów rozpoczęły pracę nad odbudową warowni - każdego dnia słyszeć się da uderzenia młotów, kilofów i wielkich pięści kamiennych bestii. Powoli, pomieszczenie za pomieszczeniem, zamczysko wraca do dawnej kondycji... |
KaT 2008 :: mailto: katholhoo [at] gmail.com |